Strona główna  /  Wycieczki  /  Wycieczka na Banikov

Wycieczka na Banikov

Wycieczka na Banikov

Trasa: Zverovka - Spalona Dolina - Banikowska Przełęcz (Banikovske Sedlo) - Banikov (Banówka) - Banikowska Przełęcz (Banikovske Sedlo) - Spalona Dolina - Rohackie Plesa - Tatliakova Chata - Zverovka
Data: Array
Uczestnicy:

 

Szaro jest za szybą samochodu. Śpieszę się, natężenie drogowego ruchu jak zawsze sporo ponad przeciętne. Industrialna "dupówa", korki, objazdy, zwężenia, wahadła. Co jeszcze? ... Jeszcze ten Pan, który jedzie z przodu... Czy on w ogóle jedzie? Dlaczego on się nigdzie nie śpieszy i nie uczestniczy w tej codziennej gonitwie? Denerwuje mnie... Czy on na prawdę nie ma nic do załatwienia "na już" ? Nagle coś do mnie dociera. Uśmiecham się. Już niebawem odpocznę od zgiełku miasta. Wszak jutro idziemy na Banikov! Tam gdzie słońce się budzi...

 

 Dobra, dobra.... znowu nie jest tak rewelacyjnie jak miało być. Industrialna dupówa to jedno, a pogodowa dupówa to drugie. Nie wiem czy słowo dupówa kogoś obraża, ale w ostatnim czasie coraz częściej je słyszę. Daleki jestem co prawda od śledzenia i nasladowania trendów, ale w tym  miejscu chyba mi się udaje... Tak więc, w piątek w nocy dalej pada, prognoza pogody nie wskazuje, żeby rano uległo to zmianie. Nie mamy takiej wiedzy czego się spodziewać w Tatrach po słowackiej stronie. Czy szlaki będą przetarte? Ile śniegu jeszcze tam spadnie?

Dlatego też rodzą się plany awaryjne. A sama sobota będzie pod znakiem rozpoznania sytuacji. Wszak, jak to powiada jeden kolega - Tylko idioci chodzą porą zimową po Tatrach...

Sobotnie rozpoznanie pomyślnie przebiegło. Zbyt wiele nie widzieliśmy. Mamy jednak informacje, że szlak na Banikowską Przełęcz jest względnie przetarty. W niektórych miejscach śniegu do kolan, ale do zrobienia. Kwaterujemy się w chatce o sympatycznej nazwie "Zuza" mieszczącej się w sąsiedztwie chaty Zverowki. Warunki fantastyczne, jest ciepło, sympatycznie i posiadamy prysznic z ciepłą woda!

Zastanawia mnie jedna ważna rzecz. Jak do cholery z takiej dupówy ma się jutro zrobić niebiański błękit? Wszak Wojciech Man powiedział na antenie radiowej trójki, że standardowo w Suwałkach najchłodniej, a w Tatrach przejaśnienia od samego rana... Ja jestem jednak człowiekiem zbyt małej wiary...

 Rohackie Plesa, przy delikatnej niepogodzie :)

 Budzimy się o 6 rano, przecieramy kilka razy oczy ze zdumienia. Za oknami lekka rewolucja. Niczym machnięcie czarodziejską różdżką, niczym piękny sen... Znowu gdzieś na wschodzie wyszło słońce... Wczorajsza kiepska pogoda przeszła do historii. Robimy śniadanie, gorącą herbatę, pakujemy plecaki i opuszczamy naszą przytulna chatkę. Na zewnątrz jest 7 stopniowy mróz...

Nierealny błękit nas otacza. Szczyty, które wczoraj skrywały się za gęstą otuliną chmur, majestatycznie patrzą na nas z góry. Ostrzegając, że nie będą dla nas pobłażliwe. Będą nas cały czas obserwować, odkrywając przed nami coraz piękniejsze przestrzenie. Będą mieć na nas oko i w zależności od nas samych, pozwolą lub nie pozwolą, wrócić do przytulnej chaty.
 
    
 

 

Widok w stronę Salatyńskiego Wierchu z drogi do Tatlikowej Chaty

Widok w stronę Salatyńskiego Wierchu z drogi do Tatliakowej Chaty

  

 Szlak nasz wiedzie do przełęczy, z jakiej słoneczne promienie budzą zaspaną dolinę. Z początku asfalt. Chyba większość szlaków prowadzących na grań ma jakieś powiązania z tą nawierzchnią bitumiczną. Nie mniej barwy śnieżnobiałe tatrzańskich szczytów przeważają w naszych umysłach.

Docieramy do Adamculi, takiego małego rozwidlenia. Nasz szlak odbija tutaj w prawo. Jeszcze nieco asfaltu i wejdziemy w las. Czy wy też macie odczucie, że w Słowackich Tatrach drzewa są smukłe i proste, zbliżone do ideału? Czy to moja choroba? Szlak nader ostro i monotonnie wiedzie nas ku otwartym przestrzenią. Tam gdzie las ustępuje miejsca skałom, a wiatr swobodnie wiedzie ku górze! Za nami Osobita pokazuje swoje skalne oblicze, a Zabraty delikatnie opadają ku dolinie. Przed nami pojawia się fantastycznie wyglądający z tej strony Wołowiec. Dalej Rohacze , Trzy Kopy i Hruba Kopa jak również cel naszej wyprawy Banikov (2178m). Dotarliśmy do Spalenej Doliny! Dolina Spalena to jedno z najładniejszych miejsc słowackich Tatr Zachodnich, której nazwa wywodzi się od wznoszącej się nad doliną góry o nazwie Spalona Kopa (2083m n.p.m.).
      

Podejście na Banikove Siodło, czyli Banikową Przełęcz

Podejście na Banikove Sedlo, czyli Banikowską Przełęcz

 Przed nami śnieg, skały, kosodrzewiny zasypane białym puchem jak również ten nierealny błękit. Pisząc o tym, że zmierzamy do miejsca, w jakim dzień budzi się do życia - nie kłamałem. Ciągle podążamy ciemną stroną pasma. Spalena Dolina jest odcięta od słonecznych promieni, w zasadzie panujące nad nią szczyty mienią się w słońcu. Banikowska Przełęcz wydaje się być granicą pomiędzy dwiema krainami. Słońce coraz niżej już operuje i ciężko mu się przebić przez pasmo Kop. W tym miejscu życie rozpoczyna się po 12.00!

Podążamy w kierunku przełęczy. Warunki doskonałe. Szlak przetarty. Śnieg dosyć zbity i trwały. Dochodzimy do bariery słońca. W końcu jesteśmy w stanie się rozgrzać. Mi od razu przychodzą skojarzenia z ekstremalnymi wyprawami, w których himalaiści próbują ogrzać odmrożone kończyny w promieniach słonecznych. Pozostałe realia, ale proces ten sam... Słońce to życie... Bez niego wszystko blednie. Podążamy w jego stronę! A Banikov w pobliżu! Jeszcze delikatny trawers szczytu Pacholi i jesteśmy na przełęczy! Na drugiej stronie mocy!
 
      

Na Banikowej Przełęczy - widok w stronę Banikowa

Na Banikowej Przełęczy - widok w stronę Banikova

 O Banikovie (Banówka) napiszę tyle i ile napisać trzeba. Wznosi się na wysokość 2178 m n.p.m. Mieści się na podstawowej grani Tatr Zachodnich pomiędzy Pacholą a Hrubą Kopą. Jego północne stoki bardzo stromo spadają do Spalonej Doliny. Na wschodnich zboczach mieści się charakterystyczna skalna czuba i Banikowska Igła. Banikov zbudowany jest z krystalicznych skał (granodioryty rohackie*) i wyglądem swoim przypomina Tatry Wysokie. A sam szlak w niektórych miejscach jest nader mocno eksponowany. W wypadku śniegu i deszczu trzeba być bardzo ostrożnym.

Ruszamy na Banikov! Samo jego zdobycie od strony Banikovego Sedla (Banikowskiej Przełęczy) nie stanowi większych problemów. Za to widoki są obłędne...

Powracamy na zacienioną stronę Spalenej Doliny. Ja z Mirkiem nieco wcześniej. Agnieszka z Jurkiem nie mogą się oderwać od widoków z Banikova. Plan jest łatwy - ponownie odwiedzimy Rohackie Plesa. Dzisiaj posiadamy zagwarantowany nierealny błękit na niebie. Należy to wykorzystać!
      

Rohackie Pleso i Wołowiec

Rohackie Pleso i Wołowiec

 

 Wołowiec z tego miejsca wyrasta niczym Kilimandżaro. Robi bardzo pozytywne odczucie. W przenośni i na prawdę, zgasił nawet blask Rohackich Stawów. Brutalnie je zdominował.... Obok Wołowca pojawia się Ostry Rohacz. Nie taki ostry! Chciałoby się powiedzieć!

Co budzi fascynację, stawy są różnego pochodzenia. Najniżej znajdujący się powstał na dnie polodowcowego kotła. Pośrednie Stawy powstały w korycie wyżłobionym przez lodowiec spływający do Rohackiej Doliny. Najwyżej położony, powstał na dnie zbiornika firnowego zniszczonego następnie przez erozję. Niżni Staw nazywany był nawet przez dawnych turystów Orawskim Morskim Okiem.

Na koniec trzeba się pochwalić małą głupotą, a jak... Zejście do Tatliakowej Chaty było nader mocno pokryte lodem. My oczywiście cały czas posiadamy raki w plecakach. Mimo niekontrolowanych poślizgów, żaden z nas nie zdecydował się na ubranie raków. Taka mała bzdura.... A każdy kto miał na nogach raki, wie, jaki zapewniają one.

Bez kontuzji, trochę zmęczeni, zmarznięci, ale zadowoleni docieramy do "Zuzy". W środku wita nas ciepło bijące z grzejników. Fabryka nie szczędzi energii.... Piękny ten Banikov i nierealny błękit....
      

      


Zobacz wszystkie zdjęcia z wycieczki!



Pozostaw Komentarz

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany.





Podobne


wycieczka-do-doliny-piciu-stawlw-polskich

Wycieczka do Doliny Pięciu Stawów Polskich

wycieczka-na-bystr

Wycieczka na Bystrą

wycieczka-na-sarni-ska

Wycieczka na Sarnią Skałę

maa-wysoka-1388262062

Mała Wysoka